piątek, 22 października 2010

oficjalnie zrumunizowana

Wreszcie udało mi się stworzyć dobry plan zajęć i powybierać ciekawe przedmioty, jestem z siebie dumna :] Mało teoretycznych bzdur, dużo interesujących rzeczy o Europie Środkowej i Wschodniej. Znowu przekonuję się, że dla Rumunów Polska to najbardziej zachodni kraj w CEE, nawet nasi politycy wydają im się bardziej cywilizowani (może im opowiem o "dożynaniu watahy" i innych spiskowych teoriach, to zmienią zdanie). Może ten ich entuzjazm wynika z niewiedzy. Na zajęciach wykładowcy często się do Polski odnoszą, ale czasami hmm, błądzą. Musimy ich poprawiać z Marcinem, przez co pewnie wychodzimy na jakichś nacjonalistów, ale nie zgadzam się jak mówią, że Gomułka był charyzmatycznym przywódcą, że Litwa była przez wieki pod polską okupacją i że państwo polskie przestało istnieć w '39. Ogólniki, brr. Czuję, że mamy tu misję edukacyjną :)

Wczoraj byliśmy na kolejnym "erasmus party", bardzo mi się podobało. Oficjalnie dostałam imię rumuńskie! Catalina nie różni się chyba dużo od Katarzyna, ale i tak jest urocze!
Kluby w Bukareszcie są niezłe :) Chociaż motyw "idź na imprezę i zgub kurtkę" staje się chyba tradycją, wczoraj mieliśmy drugą ofiarę. Oczywiście przyczyną jest ogólne zamotanie i imprezowy nastrój, a nie to, że Rumuni kradną, ale i tak to dziwne jest.
Przez różnice kulturowe robię z siebie głupka. Wczoraj poznałam w klubie fajnego Rumuna. Tańczymy, jest fajnie, muzyka dobra itp. I nagle mówi mi, że ma na imię Marian. Marian! Zaczęłam się śmiać, za głośno było, żeby wytłumaczyć mu przyczynę (z resztą jak to wytłumaczyć?), Marian poczuł się urażony chyba, no i podbój ogólnie nieudany. Muszę przestać myśleć polskimi kategoriami tutaj, bo kończy się porażką!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz