Nie lubię Bukaresztu, to brzydkie miasto, ale kocham je bo ma w sobie to 'coś'. Tak powiedział mi ostatnio mój rumuński znajomy mieszkający tu od lat. Chyba czuję tak samo. Obiektywnie rzecz biorąc Bukareszt jest paskudny, te wszystkie ogromne budynki, z Pałacem Ludów na czele, i szerokie ulice są strasznie przytłaczające. Ale z drugiej strony wiem, że nie zawsze tak było, że to wynik okropnych, trwających kilka dekad eksperymentów, a przecież wcześniej było inaczej. Duch pozostał. Jest tu naprawdę sporo możliwości i im dłużej tu mieszkam tym bardziej mi się podoba (chociaż oczywiście mam swoje kryzysy:))
Zgodnie z urodzinowym postanowieniem staram się lepiej wykorzystywać czas. Jak na razie udaje się nieźle. W tym tygodniu działo się dużo różnych, dobrych rzeczy. Poznałam Polki, które mieszkają w Rumunii dłużej niż ja, są bardzo pomocne i chętnie dzielą się doświadczeniami. W ogóle dla Polaków-emigrantów Rumunia to chyba najlepszy kraj w Europie. Jest nas tu niewielu a Polska odbierana jest jako bogaty kraj zachodni. Nie chodzi o to, że cieszę się, że nam zazdroszczą, ale zawsze to lepiej niż wysłuchiwać nieustannie o polnishe Wirtschaft czy być kojarzonym z robiącymi burdy pijanymi robotnikami w Anglii. Taka prawda. Cieszę się, że przyjechałam tutaj, absolutnie nie żałuję (jak mówi nasz uczelniany koordynator: "A państwo chcieli jechać na zgniły zachód, bez sensu" :D). Dzięki temu, że polonia wygląda tutaj tak a nie inaczej udało nam się pójść na spotkanie do ambasady, na którym był Prezydent Komorowski z żoną. Abstrahując od tego, czy jesteśmy wyborcami PO czy też nie, dla nas politologów było to niezłe przeżycie. Myślę, że w Polsce albo w jakimś kraju na zachodzie nie mielibyśmy takiej szansy. Rumuńska polityka też dla nas jest bardzo ciekawa. Na razie ciężko nam zrozumieć wiele rzeczy, bo jest chyba bardziej pokręcona niż u nas, ale staramy się jakoś orientować a nawet uczestniczyć. Właśnie w ramach tego uczestnictwa poszliśmy na protest antyrządowy. Było bardzo spokojnie, chyba ci Rumunii nie potrafią walczyć o swoje. Rozumiem, że jest kryzys, że te cięcia są uzasadnione, ale obniżka pensji w budżetówce o 25%? W Polsce przeprowadza się bitwy z policją z bardziej błahych powodów. Nie mówię, że to dobrze, ale tutaj ludzie przyjmują wszystko co ten rząd wymyśli, nie umieją podważać autorytetów. Atmosfera na proteście była trochę piknikowa nawet. Pod koniec co prawda kilkanaście osób chciało się wedrzeć do siedziby parlamentu, bez skutku. Niestety tego już nie widzieliśmy. Widzieliśmy natomiast plakaty porównujące Basescu do Geniusza Karpat, transparenty mówiące o 20 latach dyktatury i flagi z wyciętym środkiem. Zupełnie jak w grudniu '89. Może faktycznie potrzeba tu nowej rewolucji? Bo jest naprawdę źle.
Poza polityką staram się prowadzić także życie kulturalne. Byłam na koncercie alternatywnego rumuńskiego rocka, było wspaniale. Prawie jak w Polsce, atmosfera jak na koncertach na które chodziłam jeszcze w Częstochowie :) W piątek w Bukareszcie grał Herbie Hancock (czy też, jak mówi Quentin z uroczym francuskim akcentem "Erbi fuckin' Ęko" :D). Strasznie się cieszę, że udało mi się pójść, gość jest niesamowity. Zatem działo się w tym tygodniu. W przyszłym tygodniu zadzieje się bardziej naukowo, bo mam dwie prezentacje, nareszcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz