piątek, 30 lipca 2010

trenerem być

Coraz bardziej podoba mi się praca trenera, naprawdę bardzo to satysfakcjonujące. Zwłaszcza jak czytam te ich ankiety, w których piszą, że są zadowoleni i że wszystko jest tak jak powinno :)

Oczywiście nie zawsze jest łatwo i zdarzają nam się potknięcia i niedociągnięcia. Najczęściej są związane z technologią (przyznaję, to nie jest moja mocna strona), np. filmik urywa się w najważniejszym momencie, albo walczę z rzutnikiem (prawie jak na Koszmarowej, tylko tu nie ma mężczyzn do pomocy). Czynnik ludzki też oczywiście ma znaczenie, np. dzisiaj czekaliśmy na klucze pół godziny, bo pani sekretarka poszła na kawę :) Jednak ogólnie rzecz biorąc wszyscy jesteśmy zadowoleni (chociaż oczywiście daleko nam do samozachwytu). Przed padnięciem w pychę chronią mnie moje własne błędy i porażki. Dzisiaj podczas przerwy chcieliśmy zrobić sobie grupowe zdjęcie, jako że pogoda tutaj piękna. Wyszliśmy przed uniwersytet i wszystko szło idealnie, dopóki nie okazało się, że brakuje dwóch uczestników, dziewczyny i chłopaka. Oczywiście szesnastolatki od razu zaczęły wymyślać cudowne plotki o romansie i przez kilka minut głównym tematem było to, czy Grigore podrywa Danielę czy odwrotnie... Niestety prawda okazała się dużo gorsza - przez przypadek zamknęłam ich oboje w sali :) Wychodziłam i nie sprawdziłam czy ktoś tam jeszcze jest, po prostu zamknęłam drzwi. Ale kto wie, jeśli faktycznie ta sytuacja sprawi, że będą mieli romans, to może nawet będą mi wdzięczni... Ale jak na razie strasznie mi głupio...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz