czwartek, 10 marca 2011

golden rules

Tłusty czwartek w tym roku był bez pączka, ale dzień kobiet na szczęście z prawdziwym czerwonym goździkiem! Poważna Instytucja jednak czasem dba, żebyśmy o zwyczajach ojczystych nie zapominali. Chociaż bardziej od goździka cieszyłam się z tego, że z powodu zaiłości personalno-organizacyjnych w Poważnej Instytucji dostałam dzień wolnego, więc sobie spokojnie mogłam sobie pójść na koncert Gogol Bordello, a nawet na after party. Uwielbiam ten emigrancki gypsy punk, wspaniale było. Jako support występował didżej prosto z Ekwadoru, który miał uroczą nawijkę i raczył ludzi mądrościami typu "that's the rule of life - you should have a wife" ;) Natchnęło mnie to do refleksji nad moimi własnymi zasadami życiowymi. W tym tygodniu objawiły mi się dwie. Po pierwsze: nigdy nie gadaj głupot facetom poznanym w klubie, wcale to nie jest takie oczywiste, że się więcej nie spotkacie. Ostatnio podczas wypadu wylądowaliśmy w klubie, którego nie cierpię, zawsze tam pełno nachalnych typów. Jeden bardzo chciał ze mną pogadać, a że głośno było to tradycyjny dialog się wywiązał:
Koleś: - where are you from?
Ja: - Poland
K: - Holland, great!
J: POLAND!
K: Yes, Netherlands, I know.
Zwykle w tym momencie staram się jednak tłumaczyć, że Warszawa, że papież... No ale tym razem nastrój nie taki, więc postanowiłam zrobić to inaczej:
J: Yes, have you ever been to Amsterdam?;>
Porozmawialiśmy sobie zatem o urokach dostępności marihuany i tym podobnych holenderskich tematach. Koleś okazał się bardzo sympatyczny swoją drogą. Tak sympatyczny, że zaczął się umawiać z moją koleżanką z Poważnej Instytucji i każe jej pozdrawiać "dziewczynę z Holandii". Jakoś głupio mi teraz, hmm.
Golden rule nr 2: na imprezie pełnej Hiszpanów i Włochów NIE WOLNO ustanawiać zasady, która mówi, że kto porozumiewa się w języku innym niż angielski stawia Kasi drinka :) A już na pewno nie tecquilę. Skutek był taki, że następnego dnia mój hipsterski wypad fotograficzny na obrzeża Bukaresztu nie udał się tak jak powinien. Z rana oko jakieś takie było nie bardzo. Nie ma zatem szału, na zdjęciach tylko cygańskie meliny i psy (w tym jeden zdechły).

I jeszcze jedna zasada. Nie piję w poście. Serio. Będzie fajnie :]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz