Praktyka w Poważnej Instytucji układa się ostatnio dobrze, cieszy mnie to bardzo. Tylko tak się zastanawiam, po co mi były te studia. Instytucja jest było nie było "politologiczna", więc wydawałoby się, że wykorzystam coś (cokolwiek!) z tego, czego uczyłam się na studiach. Gdzie tam! Zajmuję się kosmicznymi rzeczami. Ostatnio przekonałam się, że przeszukując Internet w poszukiwaniu mądrych rzeczy związanych z kablami, mikserami i wzmaczniaczami znalazłam internetowy sklep z artykułami drobiarskimi. Czasami nie pojmuję, jak działa google. Mikser do kur? Kura-rura? Zło. W każdym razie zastanawiam się, po co było się tyle uczyć o Grupie Bojowej Lotniskowca, zapamiętywać, ze Hitler zremilitaryzował Nadrenię w sobotę i że wg ostatniego spisu powszechnego w Polsce żyje 43 Karaimów. Nie, nie mówię, że politologia jest bez sensu. Nie żałuję. Nauczyłam się myśleć bardziej samodzielnie i bronić swojego zdania, to jest ważne. Szkoda tylko, że uczelnia nie chce pomagać studentom na 4 czy 5 roku, którzy swego czasu nauczyli się wszystkich tych niezbędnych teorii, a teraz chcą zacząć pracować jak ludzie i uczyć się czegoś konkretnego. Ja wiem, wpisuję się w ten ostatnio popularny trend pt. "skrytykuj IP UWr, a jak cię poniesie to i cały system", no ale coś w tym jest. Już chcę skończyć te studia, bo to jest żal. Chociaż jak tak sobie myślę, to ja i UWr to taka "trudna miłość". Narzekam i krytykuję, ale chyba bym na nic nie zamieniła :] A swoją drogą na trzecim roku zdałam jeden z najtrudniejszych egzaminów na studiach opowiadając o protestach w Wielkiej Brytanii, w których posługiwano się hasłem "Rumuni do Rumunii". Nie wiem czemu, strasznie mnie to bawiło (może dlatego, że przeczytałam o tym w "Fakcie" zaraz obok artykułu o tym, że "Renata Beger na naszych łamach zje krem do twarzy"), no ale egzamin zdałam, a półtora roku później sama pojechałam do Rumunii. Może to proroctwo jakieś rodem z "Faktu" :]
A tak poza tym to do mojej "męskiej galerii osobliwości" niniejszym dodaję typa, który powiedział, że nie będziemy gadać więcej, bo wysłałam mu wiadomość na fejsbuku i "to się robi zbyt poważne". Eeee, LOL?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz