Podobno milosc i bezsennosc (a niektorzy dodaja jeszcze, ze sraczka i smierc) przychodza niespodziewanie. Przyszla pora wiec i na mnie, nie moge spac. Dziwne, bo w tym tygodniu malo czasu mialam na wszystko, a dodatkowo z czwartku na piatek w ogole nie spalam tylko prosto z klubu niemalze pojechalam na dworzec, potem 9 godzin w pociagu, lazenie z plecakiem pol dnia po Suczawie i u kochanej Mary bylam dopiero ok 22. Myslalam ze zasne jak dziecko, a tu nic. Moze to przez to, ze jak zwykle Super Mama Mary karmi mnie jakas niemozliwa iloscia miesa, a ze to taka tradycyjna rodzina rumunska to nie moge odmowic :) Jakos przezyje pewnie. W kazdym razie czuje sie jakos dziwnie, no ale jakos musze znalezc w sobie sily bo dzisiaj zapodaje moj ulubiony rumunski didzej, nie moge tam nie byc, przyjda wszyscy moi kochani znajomi z Suczawy. To naprawde jest dobre miasto i czuje sie tu zupelnie inaczej niz w Bukareszcie. Jest spokojnie, ludzie nie sa tak szaleni jak te wszystkie niewyzyte Erasmusy. Chociaz tez miewaja dziwne pomysly. Wczoraj np ulubiony didzej czekal na mnie na dworcu z dwiema kartkami, na jednej mial napis "Welcome back", a na drugiej... "Krecenie suta". Tak, jestem pewna ze to ja ich tego nauczylam, ale za nic w swiecie nie moge sobie przypomniec dlaczego. Pewnie bylo to po jednej z tych posiadowek barowych kiedy tak niemozliwie nabijali sie z mojej niesmialosci. Zwykle konczylo sie glupawka :) W kazdym razie Rumuni musieli pochwalic sie znajomoscia tej uroczej frazy przed nowa polska dziewczyna, ktora tutaj maja. Nie ma sie co dziwic, ze spotkali sie z niezrozumieniem. Wyszlo na to, ze ja jestem jakas dziwna znowu. Taki widac moj los. Chociaz troche mnie boli, ze jestem w sumie najstarsza z nich (oprocz 25letniego Stefanka, zawsze poprawia mi humor jego obecnosc) a jakos nie moge sie ustatkowac. Zalilam nawet sie troche, ze oni tu wszyscy w powaznych zwiazkach, a ja tu gadam o imprezach i 20latku. Okazalo sie jednak, ze Rumuni w swojej madrosci maja na takie sytuacje odpowiednie przyslowie, ktore mowi mniej wiecej ze "mloda marchew i stara kura tworza razem dobra zupe" :D Coz, od razu mi lepiej. Niech sie dzieje, niech sie dzieje!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz