sobota, 19 marca 2011

samobiczowanie.fr

Bycie olaną z powodu wiadomości na fejsie (zwłaszcza kiedy chodziło o nie o treść, ale o sam fakt jej wysłania) nie jest miłe. Nie strąciło mnie w otchłań cierpienia, o nie. Wjechało jednak trochę na ambicję. Jeszcze na koniec usłyszałam, że w Bukareszcie jest wielu Francuzów, na pewno sobie kogoś znajdę. Tylko czy ja w ogóle lubię Francuzów? Francja to jedno z tych miejsc w Europie, do których nigdy mnie nie ciągnęło, bo to wiadomo - sekularyzacja, emigranci i w ogóle zgniły zachód. Poza tym nawet jak Francuzi mówią po angielsku to i tak ciężko ich zrozumieć i potem się trzeba np. zastanawiać czy ten chłop mówi "I am hungry" czy "I am angry". I nie wiadomo. Chociaż w sumie tych kliku Francuzów których poznałam to całkiem sympatyczni ludzie. Może oprócz 30letniego zboczeńca i 20letniego dupka. W każdym razie, idąc za radą dzieciaka wyruszyłam na poszukiwania i tak trafiłam na koncert piosenki francuskiej. Niestety, jak tylko tam usiadłam zaczęłam się zastanawiać, skąd we mnie takie tendencje do samobiczowania? Smutni francuscy chłopcy śpiewający smutne francuskie piosenki, uroczo. Chociaż muzyka naprawdę dobra, szkoda tylko, że nic nie zrozumiałam, a kiedy raz poprosiłam koleżankę o przetłumaczenie (nieustannie mnie zadziwia, że wszyscy dosłownie Rumuni znają francuski), to się okazało, że smutny francuski chłopiec śpiewa o tym, że chciałby zjeść żonę Baracka Obamy. Zrozum tu Francuzów :]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz