sobota, 28 sierpnia 2010

kolekcjoner momentów

Clubbing w Suceavie za mną! Radosny nastrój na mnie dziwnie wpływa, podobało mi się, a nawet żal mi było wychodzić. Dziwne rzeczy się działy. Chyba przyczyniłam się mimowolnie do tego, że konkurs nabrał charakteru międzynarodowego. Zostałam nawet uroczą asystentką, która losuje kolejność, w tym się nie za bardzo nie odnalazłam, organizatorzy też nie. Przeprowadziliśmy taki oto dialog:
- heeej, jak masz na imię?
- Kasia
-.... acha, dobrze :)

Chyba powinnam zmienić nazwę bloga na kaszwrumunii, bo tak tu teraz mam na imię.
Wracając do imprezy, to przyznaję, miałam pewien kryzys. Kiedy wracaliśmy nad ranem wciąż czułam niedosyt i miałam zbyt dużo energii i nie było jak jej spożytkować. Zaczęłam sobie przypominać najlepsze imprezy, po których w ogóle już nie miałam energii i doszłam do wniosku, że tęsknie za klimatem wrocławskim. Nic nie równa się przecież imprezie MM Drzewo Piwne czy choćby tej ostatniej, połączonej ze wschodem słońca na Moście Pokoju! Zatem o 3 rano niepokojąco zaczął wracać do mnie gbur, który mówił mi, że tu nic nie ma sensu, jednak powiedziałam mu stanowcze NIE! I wygrałam. Doszłam do wniosku, że owszem, to nie jest MMDP, ale też jest nieźle. Nie idealnie, ale też dobrze, bo nawet na imprezie w Rumunii i nie w moim klimacie były chwile, w których czułam się cudownie. Takie momenty chcę w głowie zbierać i pamiętać. Nawet chyba pozbyłam się tej presji, że wszystko zawsze musi być powiedziane i wyjaśnione. Tymczasem nie wprost też jest super! I gbur odszedł, mam nadzieję, że na trwałe....
Mój mózg działa osobliwie. Często po imprezie budzę się rano, nie mogę spać i mam najlepsze przemyślenia! Dzisiaj o 7 rano wymyśliłam notkę na bloga i przemówienie na galę kończącą GROW. Teraz tylko tam pójść, powiedzieć, nie rozkleić się...




2 komentarze: