Rumuni moi kochani czytają tego bloga tłumacząc go z pomocą gugla, jestem wzruszona do głębi! Niestety przez to muszę uważać co o nich piszę! Na szczęście jak na razie same pozytywne doświadczenia z nimi związane posiadam, więc chyba nie ma problemu. Czekam aż z pomocą gugla zaczną mi po polsku pisać komentarze :)
Weekend minął szalenie aktywnie. W sobotę do Suceavy przyjechali ludzie z AIESEC Iasi: chłopak z Porto Rico i dziewczyny z Tajwanu i Hongkogu. W połączeniu ze mną i Rumunami powstała całkiem sympatyczna mieszanka. Zwiedziliśmy więc miasto (wreszcie mi się udało).Widzieliśmy oczywiście ogromny pomnik Stefana Wielkiego, który jest tutaj chyba największym bohaterem narodowym. Dziwne, że wciąż o nim pamiętają, mimo iż zmarł na początku XVI wieku. Zdecydowanie Rumunom brakuje pozytywnych postaci w najnowszej historii.
W sobotę odwiedziliśmy też skansen w którym można obejrzeć oryginalne domy, w których dawniej mieszkali Rumunii. W jednym nawet pokazano jak wyglądają obrzędy pogrzebowe, co mnie osobiście nie zachwyciło. Później zwiedzaliśmy kościół, a oprowadzała nas po nim żona księdza. Wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić. Wieczorem pojechaliśmy do pobliskiej wioski, gdzie spędziliśmy noc opowiadając upiorne historie. Jednak po angielsku to nie jest to samo, zwłaszcza jak jest łamany i z chińskim akcentem, to wtedy trudno jakoś się porozumieć. Korzystając z okazji zrobiliśmy mały eksperyment: przez minutę każdy z nas mówił w swoim własnym języku. Całkiem inspirujące to było, ale choćbym nie wiem jak się starała nie rozróżniam mandaryńskiego od tradycyjnego dialektu używanego na Tajwanie! Tak czy inaczej to było bardzo ciekawe doświadczenie międzykulturowe. Chyba trochę przygotowało mnie na to, co stało się dzisiaj podczas sesji GROW. Mieliśmy rozmawiać o kulturze rumuńskiej i o wartościach w naszym życiu. Dyskusja zeszła na sytuację Węgrów w Rumunii. Zadziwia mnie skąd w tych dzieciakach tyle złości i agresji kiedy o tym mówią. Miałam wrażenie, że za chwilę ktoś powie: "zbudujmy im getto"! Bardzo mnie zaskoczył dzisiejszy dzień. Chyba nie zdawałam sobie sprawy, że to jest aż tak poważny problem dla nich, zwłaszcza dla młodych którzy za pewne nie znają żadnych węgierskich Rumunów. Pytali mnie też o polskie doświadczenia z mniejszościami. I co ja niby miałam powiedzieć?? "Tęsknię za Tobą Żydzie"?? Ciężko te polskie doświadczenia przenieść tutaj tak, żeby były dla nich jasne. Mało wiedzą o historii, a jeszcze dzisiaj powiedzieli że ich generacja z moją się nie porozumie... Czuję się staro! Chyba czas to w sobie zaakceptować :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz