wtorek, 24 sierpnia 2010

polskie tradycje - trener jakby pijany



W ramach przygotowywania mojego ostatniego dnia polskiego szukałam jakichś ciekawych filmów o Polsce i znalazłam jeden fajny: http://www.youtube.com/watch?v=XHFfUmGLo7w

Przypomniało mi się, jak na pierwszym roku tak robiłam, wrocławskie tramwaje są najlepsze na świecie... W Suceavie tramwajów niestety nie ma, ale wczoraj udało nam się zrobić coś podobnego do zabawy w bobsleje w autobusie numer dwa, cudownie!
Myślę, że dzień polski był bardzo udany, nawet jeśli tym razem nie było pierogów. Tańczyliśmy poloneza (na studniówce wychodziło mi to lepiej, hmm, kiedy to było?), opowiedziałam im też legendę o smoku wawelskim i legendę o Wandzie co nie chciała Niemca, co nie spotkało się z ich zrozumieniem. Różnice kulturowe, trudno :) Wciąż próbuję Rumunów uczyć polskiego, niestety nie wiedzieć czemu najlepiej zapamiętują najgłupsze rzeczy (ciężko je nawet na blogu przytoczyć). W każdym razie dzisiaj próbowałam uczyć ich na poważnie jakichś podstawowych rzeczy, czyli liczby, powitanie itp. Potem próbowaliśmy jakieś proste dialogi układać. Najbardziej podobało mi się:
chłopak: Wyjdziesz za mnie?
dziewczyna: Jako tako!

Poza tym okazuje się, że niektóre aspekty bycia trenerem sprawiają mi wciąż trudność. Strasznie utkwiło mi w pamięci, że kiedy coś piszę, to absolutnie nie mogę do nich stawać tyłem. Staram się więc stać bokiem i w konsekwencji piszę strasznie krzywo. Potem staram się poprawić, więc wychodzi krzywo w drugą stronę. Jak patrzę później na rezultaty, to wygląda jakbym pisała to po pijaku. Oczywiście starali się mnie pocieszyć mówiąc, że to symboliczne, że w karierze każdego lidera są upadki i wzloty, ech :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz