wtorek, 3 sierpnia 2010

różnice kulturowe dla średniozaawansowanych

Nie jest łatwo. Rzeczy, które w Polsce wydają się całkiem oczywiste, tu są zupełnie nieoczywiste. Pozornie niewinne gesty okazują się pełne znaczeń, które rozumieją wszyscy poza mną. Jak żyć mam w tym rumuńskim gąszczu niejasności, ja się pytam? Zasadniczo chodzi o coś więcej niż ilość spożywanego mięsa czy rozmieszczenie przystanków. Tu się po prostu myśli inaczej.

Staram się przyzwyczajać i nawet przejmować co nieco z ich kultury i zwyczajów. Przeprowadzam nawet mały eksperyment na sobie: za każdym razem jak z kimś rozmawiam, muszę go dotknąć przynajmniej raz. Oczywiście w ogóle nie wychodzi mi to naturalnie, bardziej w stylu "zły dotyk boli przez całe życie". Pomyślałam zatem, że skoro nie umiem na poważnie, to spróbuję bardziej na wesoło (w końcu jeden z uczniów w ankiecie napisał mi, że powinnam być bardziej wyluzowana). Postanowiłam więc pokazać im tzw. gejny uścisk dłoni. Przy przywitaniu trzeba palcem wskazującym kilka razy przesunąć po dłoni drugiej osoby, nic wielkiego. W Polsce czasem tak robię dla zabawy. Reakcja zawsze jest podobna: "Fuj! Ochyda! Ależ to gejne!" itp. Rumuni reagowali entuzjastycznie, więc w pełni radości (i nieświadomości, jak się później okazało) uskuteczniałam ten "żart" cały wczorajszy wieczór, a nawet dzisiejszy poranek. W końcu ktoś się zlitował nade mną i oświecił mnie, że w Rumunii taki gest znaczy ni mniej ni więcej tylko... "chcę z tobą pójść do łóżka". No na litość! Tego się nie spodziewałam, absolutnie! Teraz już chyba w ogóle przestanę ich dotykać, jak tak to ma wyglądać, hmm. Wujku Google, przetłumacz to dobrze: gejny uścisk dłoni nic nie znaczy ;)

Poza tym Suceava kolejny raz ujawniła przede mną jakąś ciekawostkę. Okazuje się, że bardzo dobrze, że się przeprowadziłam, bo w przeciwnym razie przez miesiąc nie miałabym ciepłej wody. Całe miasto zostało jej pozbawione z powodu remontu (jak to możliwe w ogóle?!). Na szczęście tam gdzie teraz mieszkam jest jakieś alternatywne urządzenie do ogrzewania, chociaż kiedy się je włącza to również kaloryfery robią się ciepłe, no ale coś za coś. Z resztą podobno i tak lato 2010 nie jest takie najgorsze, czasem ciepłej wody nie ma nawet 4 miesiące. No ale co poradzić, remont to remont!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz